W sprawie SUVów

Dziś rano obudziłem się z paskudnym bólem wszystkiego i zrąbanym nastrojem – jak to w samym środku tak zwanej grypy trzydniówki. Za oknem piękna wiosna i osiem stopni, a tu ani pójść na rower, ani pojechać na zlot Youngtimers Warsaw. Dół.

W tym stanie ciała i umysłu postanowiłem zacząć dzień produktywnie, od przeglądania Facebooka. I zaraz natknąłem się na filmik wrzucony przez Blogera Uprzednio Znanego jako Złomnik, w którym tenże autoironicznie naśmiewa się z mieszczuchów jeżdzących SUVami.

Miałem w życiu jednego SUVa, służbowe BMW X3, którym jeździłem jakiś czas w poprzedniej pracy. To nie było złe auto. Może nie jakieś wybitne, ale dość przestronne, ze sporym bagażnikiem i dobrą ergonomią. Dwulitrowy dizelek dawał radę i nawet nie pił dużo. Prowadziło się też całkiem przyzwoicie. Jedyny zonk związany z tym autem to fakt, że zamówiłem je bez relingów dachowych. W cenniku stało: relingi srebrne +1500 zł, czy jakoś tak. Po co mi srebrne, wystarczą czarne – pomyślałem i nie zakreśliłem tej opcji. Jakież było moje zdziwienie, kiedy auto przyszło bez relingów w ogóle. No cóż, uroki polityki cennikowej BMW.

Po tym epizodzie miałem długa przerwę w kontaktach z SUVami, aż do grudnia zeszłego roku, kiedy na skutek dość skomplikowanego zbiegu okoliczności jeździłem przez pewien czas nowym mercedesem GLE coupe. To jest taki mercedesowy wariant X6, tylko jeszcze bardziej wystylizowany na „spuszczę wam wszystkim wpierdol, frajerzy”.

GLE to auto o tyle sensowniejsze od X6, że przynajmniej ma trzy miejsca z tyłu. Ma też całkiem fajny kokpit, szacunek dla Mercedesa za trzymanie się dobrych, ergonomicznych rozwiązań. Tylko ten wystający tablecik mogliby sobie darowac.

Ale poza tym jest to samochód zupełnie bezsensowny Wielkie felgi z cienkimi oponami powodują, że znika jedyna z niewielu zalet SUVa w mieście, czyli możliwość bezbolesnego wjechania pod krawężnik czy w dziurę. Waży toto 2,2 tony, więc silnik nawet trzylitrowy silnik V6 o mocy ponad 330 koni nie daje jakiegoś spektakularnego przyspieszenia. I może dobrze, bo mimo bardzo twardego zawieszenia GLE nie prowadzi się zbyt pewnie.

Zużycie paliwa próbuje się ograniczyć montując skrzynię automatyczną o dziewięciu (!) przełożeniach, która wrzuca wyższy bieg tak wcześnie, jak to możliwe (zwróćcie uwagę na powyższe zdjęcie – ósmy bieg przy 70 km/h). Mimo to praw fizyki pan nie zmienisz – w mieście, jeżdżąc delikatnie, można zejść do 17 l na 100 km. Poza miastem robi się zupełnie bez sensu, bo w praktyce nie da się wykorzystać całej tej mocy drzemiącej pod maską. Albo jedziesz max 140 km/h, albo musisz zatrzymywać się w co drugiej stacji benzynowej. A biorąc pod uwagę ich gęstość przy polskich autostradach, jeśli jedną przegapisz, do następnej możesz już nie dojechać.

Ale nie to decyduje o bezsensowności tego auta. W końcu jak kogoś stać na GLE, to stać go też na paliwo. Problem jest inny – wspomniane niepewne prowadzenie. Nigdy jeszcze w żadnym samochodzie nie przeżyłem takiego skoku adrenaliny jak tutaj. Wyobraźcie sobie taką sytuację – jedziecie A1 z Trójmiasta do Warszawy; jak to na A1 – wieje silny boczny wiatr. Wyjeżdżacie zza ekranów dźwiękochłonnych, wiatr spycha was z bok, więc kontrujecie kierownicą. Norma. Ale nie tu – w mercedesie komputer uznaje, że trzeba interweniować i walczy z waszą kontrą. Wy kierownicą w prawo, on ESP w lewo i tak na zmianę. Samochód wpada w jakąś niekontrolowaną oscylację i ma się wrażenie, że zaraz się wywróci albo zjedzie z drogi. Trzeba zwolnić do 120 km/h i wtedy sytuacja się uspokaja.

Ergo: jeśli ktoś chciałby wyleczyć swoją żonę/dziewczynę/partnerkę z żądzy posiadania nowoczesnego, sportowego, lifestylowego SUVa, to polecam udać się do salonu Mercedesa, wypożyczyć GLE Coupe i w wietrzny dzień przejechać się autostradą. Ja po tej wycieczce nie muszę nawet przekonywać, że lepszym wyborem jest klasyczne, duże rodzinne kombi.

44 thoughts on “W sprawie SUVów

  1. Żeby zrozumieć zalety SUV?a trzeba mieć życie bardziej urozmaicone niż praca-dom.
    To auta dla ludzi aktywnych, szukających inspiracji na każdym kroku, mam SUV?a ? mam auto do wszyskiego. Rano mogę bezpiecznie zawieźć dzieci do przedszkola, po południu na zajęcia rozwijające ich zdolność, mogę jechać na tygodniowe zakupy i wszystko zmieścić, a jak zachce mi się zerwać z rutyną mogę wyjechać na piknik w las bo prześwit i napęd mi na to pozwala, mogę parkować nawet pod frontem u znajomych z villą albo filharmonią bo auto wygląda prestiżowo, w zimię mogę bezpiecznie pojechać w góry, na snowboard bo wiem, że 4×4 pokona naturę, mogę zapakować rowery do środka ? mogę wszystko! wybrałam SUV?a ze względów pragmatycznych, bo jest komfortowy i można nim rozwijać duże prędkości jak limuzyną, jest pakowny jak kombi, dzięki 4×4 i niskoprofilowym oponom wgryza się w asfalt niczym rajdówka, a dzięki 4×4 i prześwitowi mogę się zapuścić tam gdzie mogą tylko auta terenowe.
    Wszystko w jednym i to w świetnym stylu, jedynym powodem do krytyki tych aut jest ich cena no ale dobre rzeczy muszą swoje kosztować i to widzę boli tych których nie stać, nie narzekajcie tylko ciężej pracujcie a też będziecie sobie mogli pozwolić na SUV?a.

        • I to tyle w temacie promocji SUV-ów za kasę od ojców PR-ów 😉

          A co do kombi to ja popieram te kanciaste. Sam takie upalam i mogę nim uskuteczniać przeprowadzki. A prześwit ma swoją drogą sroższy niż większość „prestiżowo wyglądających” SUV-ów.

          A, no i willa po polsku pisze się przez „w”. Ale może „v” wygląda bardziej prestiżowo (szczególnie pod filharmonią).

        • Zgadzam się. Ja wolę kanciaste (albo jeśli nie kanciaste, to przynajmniej te bardziej pojemne). Patrz insignia – to typowy przykład lajfstajlowego kombi opływowego, które przy długości godnej mazurskiego jachtu ma bardzo mało miejsca w środku.

    • Jakie to piękne jest. I splendydż i prestiż. I dzieci w przedszkolu i na zajęciach. I znajomi z villą. I snowboard zimną. I pakowny. I opony niskoprofilowe.

      I wszystko pisane przez ghostwriterkę za 50 zł per komentarz, co to nigdy SUVa nie widziała od wewnątrz…

    • Już widzę jak SUV-em za ponad 200kzł wjeżdżasz w wąską leśną ścieżkę pełną sterczących po bokach „lakierodrapaczy”. Jak wspinasz się pod błotnisty podjazd, na tych wspaniałych błyszczących 20 calowych felgach z oponami grubości placka.

      BTW, ktoś znajomy zabronił by ci parkować pod swoją prestiżową „villą”, jakbyś miała nieprestiżowo wyglądające auto ?!

  2. Porównaj z np. Ford F-350 Super Duty King Ranch – I wygodny, i mocny, dużo bardziej pojemny, pali tyle co ten merc – i nie będzie problemu z podjechaniem na krawężnik 🙂

  3. SUVy nie są fatalnie głupie, jak ktoś chce pojazd o gabarytach minivana bez stygmatyzacji minivanem to takie siedmomiejscowe XC90 przychodzi z pomocą. S-Maxem też trudno rozwijać prędkości wyższe niż 130 km/h. Osobiście mnie to niezbyt łechce, ale jestem w stanie zrozumieć kogoś, kto wybiera Q7 zamiast XC70.

    X6 natomiast to nie SUV, to jest sports activity coupe (TM), samochód dla ludzi dynamicznie przemierzających życie i poszukujących radości z jazdy (TM) w każdej sytuacji. Podejrzewam, że GLE coupe jest stargetowany na dokładnie tych samych ludzi sukcesu. Jeszcze nikogo kto wydałby własne pieniądze na X6/GLE coupe jeszcze nie spotkałem i chciałbym żeby tak pozostało.

    GLE coupe jako produkt jest równie genialny co złota pudernica od Apple, dla niepoznaki nazwana Macbookiem. Klienci na te rzeczy w zasadzie płacą ekstra za mniej funkcjonalny produkt. Za podobne lub mniejsze pieniądze można mieć produkt tego samego producenta który ma praktyczne zastosowanie (zwykłe GLE, Macbook Pro), ale niestety nie pozwala na wyrażanie siebie poprzez zakup samochodu/komputera.

    • Ja znam kogoś kto wydał na nowe X6 kupę hajsu, po pół roku kupił nówkę Fiata niby dla kobity, a w trasy „na prowincję” to tym Fiacikiem zasuvał, aż kilemetry śmigały – bo szkoda na wachę, no i strata przy odsprzdaży etc . A X6 tylko do Wawy by nie wypaść źle przed znajomymi z Lambo, Astonami i Ferrari na podjazdach….

      • Nie umiem pojąć jak można kupić samochód za $DużoPieniędzy i przejmować się tym za ile się go odsprzeda następnemu. Albo jeżdżę na tyle dużo, że opłaca mi się leasing konsumencki albo chcę trzymać samochód tak długo aż jego wartość będzie niższa od rabatu który dostałem w salonie. Tertium non datur.

        • Serio? No ja mam zupełnie inaczej. Liczę sobie TCO i wartość rezydualna samochodu jest dla mnie ważna. Kwestia też tego, że jeśli kupuje auto (nie youngtimera) to dlatego, że z jakiegoś powodu mam przerwę w jeżdżeniu służbowym, czyli z góry zakładam, że za jakiś czas sprzedam.

          • W zasadzie mógłbym się uprzeć i całymi tygodniami pracować z domu. Głupi byłoby prosić o samochód służbowy 😉

            Wydaje mi się, że mamy inny horyzont czasowy. Poprzedni (używany) samochód był ze mną 5 lat, a potem ze względu na splot nieszczęśliwych okoliczności poszedł prosto na złom. Obecny jest 3 i choć powoli rozglądam się za nowym to Citroen chyba ma u mnie dożywocie. Jako że nie znoszę kupować rzeczy to od nowego samochodu oczekuję 10-12 lat (~150 kkm) w miarę bezproblemowego użytkowania i to czy sprzedam go potem za 25% czy 35% ceny początkowej zależy od zbyt wielu zmiennych by w ogóle sobie tym głowę zaprzątać.

    • Znam człowieka, którego wymarzonym samochodem służbowym jest BMW X6, którego weźmie, gdy tylko dojdzie do kategorii zaszeregowania płacy, która pozwoli na opłacenie raty.
      Jedynym powodem jest to, że chce nim jechać do rodzinnej miejscowości i pokazać, czego się dorobił i kim teraz jest.
      Nie, nie mówił tego ironicznie. Jest o tym całkowicie i w zupełności przekonany.
      Nie, nie żartuję.

  4. Od Mercedesa z literką G, to tylko stara G klasa.
    SUV do miasta ma dla mnie jeden sens, siedzisz wyżej niż inni i jak ktoś ci próbuje zajechać drogę to się chwilkę zastanowi. Chociaż do tego celu lepszy stary Land Rover lub Patrol ze zderzakami z blachy ryflowanej 😉

  5. Ja zastosowałem inne rozwiązanie – pon-pt nowy minivan z bajerami i tabletem a na weekend 15 letnia terenówka na 33 calowych kołach z wyciągarką itp itd. Cena zestawu niższa niż nowego BMW X1. Bez stresu jadę kupować 2 metrowe szafki do IKEA a później zawsze mogę uratować rodzinę na wypadek zombie apokalipsy 😉

    • Zacny prezent 🙂

      To nie niemoc twórcza, tylko brak czasu i nadmiar innych zajęć. Może nawet nie brak czasu na pisanie, tylko na uczestniczenie w rajdach czy zlotach, które można by potem opisać.

  6. „SUV-y stanowią symbol nowoczesnego samochodu – prestiżowego i wyposażonego w nowoczesne technologie, źródła emocji i przyjemności. Doskonale podkreślają status kierowcy i wyrażają jego głód nowych doznań i pragnienie ucieczki od szarości dnia codziennego. Wartości te idealnie wpisują się w wizerunek marki Peugeot i jej strategię stałego wzbogacania wyposażenia modeli, toteż projektanci i konstruktorzy Grupy PSA rozpoczęli już w 2012 r. prace nad ambitnym programem wprowadzenia na rynek pięciu nowych SUV-ów w ciągu niespełna roku – czytamy w oficjalnym komunikacie.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *