Cubino.pl rozmawia – Radek Sienkiewicz, GSowy guru

Nie było jeszcze na cubino.pl żadnego wywiadu, i właśnie nadarza się okazja, żeby to zmienić. Otóż jakiś czas temu, przy okazji odbierania z warsztatu mojego citroena, nagrałem rozmowę z Radkiem Sienkiewiczem. Specem, guru i chodzącą encyklopedią w temacie citroena GS. Innych citroenów zresztą też, bo pan Radek jest człowiekiem, w którego żyłach płynie szlachetny LHM – ale jak sam mówi, GS (i GSA) to jego ulubiony model i przedmiot specjalizacji. „Noś wodę, rąb drewno”, mówią mistrzowie Zen, a osiągniesz oświecenie. I podobnie pan Radek, prawdopodobnie setki razy wyciągał i wkładał GS-owego vzduchem chlazenego čtyřválcovego boxera, uszczelniał wycieki oleju i LHMu, naprawiał korodujące podgrzewanie gaźnika, spawał dziurawe podłogi, poprawiał usztywniające tylny zderzak plastikowe profile (bez których traci on swój prosty kształt).

Warsztat pana Radka w jednej z dzielnic Trójmiasta można łatwo znaleźć nawet przez Google Street View – przed bramą zawsze stoi jakiś GSA. A to tylko wierzchołek góry lodowej, bo kolekcja liczy co najmniej kilkanaście aut – ile dokładnie to wie tylko właściciel.

Nawiasem mówiąc, jedną z głównych atrakcji posiadania youngtimera jest możliwość poznania takich pasjonatów. Gorzej jeśli okaże się, że na danym modelu auta dogłębnie nie zna się nikt. Wtedy ma się dwa wyjścia – samemu zakasać rękawy, albo zmienić hobby…

No ale do rzeczy, niech przemówi dyktafon.

 

Skąd u Pana takie zainteresowanie GS-ami?

Myślę, że odziedziczone po ojcu. Tata w 1980 roku przywiózł swoją pierwszą GS-ę, która od tamtej pory u nas jest. Przetrwała do dnia dzisiejszego. Z tego powodu niektórym też mówię, że urodziłem się w tym samochodzie – tata przywiózł go w 80 roku, ja jestem rocznik 83, więc kto wie jak to było.

IMG_1078

Niewielka część kolekcji pana Radka – jego wychuchana perełka czyli niebieski GS X2, a z tyłu biały GS do jazdy na co dzień. Po prawej mój GSA.

No tak, ale większość ludzi wspomina samochody z dzieciństwa – każdy jeździł jakimś autem z PRL-u albo ściągniętym z Zachodu – ale z ulgą je porzuca i przesiada się na nowoczesne auto. A Panu to tak zostało? Co jest takiego w tych GSach?

Trzeba się przejechać GSem i wtedy będzie to jasne. Do tego miłe wspomnienia z dzieciństwa, z podróży GSą – to są niezapomniane chwile. Z wiekiem coraz bardziej zagłębiałem się w ten temat; zafascynowała mnie historia modelu – gdyby nie GS, Citroena by nie było, firma przestałaby istnieć. GS jest bardzo nieszanowanym modelem, więc w momencie, gdy zacząłem zbierać te auta, to były one bardzo tanie. Na DS mnie nie było stać, na CX teź nie, a GS był w zasięgu ręki.

To ile Pan ich teraz ma, w sumie?

Ciężko zliczyć? Stoją w trzech stodołach, więc ciężko je policzyć. Kolekcję cały czas poszerzam, moim marzeniem jest mieć każdy model GSa. Wiadomo, nie jestem w stanie tego osiągnąć, natomiast mam wiele modeli – począwszy od speciala, skończywszy na birotorze.

Birotor na chodzie?

Jeszcze nie, chociaż już chodził. Jest w trakcie reanimacji silnika. Mam nadzieję, że na koniec sezonu będzie jeździł.

A jaką Pan ma najdziwniejszą historię związaną z jakimś GSem – gdzieś odkrytym, sprowadzonym, zreanimowanym?

Birotor! Birotor to mój najdziwniejszy przypadek. Na ebayu przez dwa miesiące było ogłoszenie. Nikt go nie chciał kupić ze względu na cenę, którą Francuzi uważali za wysoką – 2200 euro. Ja uważałem, że jak na birotora to jest niska cena. Owszem, był nie na chodzie, i bez carte gris. Dla Francuzów jak nie ma carte gris to jest katastrofa? no ale stwierdziłem, że nie ma rzeczy niemożliwych, jakby co, to na zabytek się u nas zarejestruje. I mówię sobie – ryzyk fizyk, trzeba go kupić. Pojechałem do Francji przez Bożym Narodzeniem 2011 roku. 22 grudnia wyjechaliśmy, 24 byliśmy z powrotem z birotorem, tak że prezent na Święta sprawiłem sobie niezły. I na wiosnę stwierdziłem, że trzeba coś przy nim pogrzebać. A przede wszystkim papiery zrobić. Po pierwsze musiałem odszukać numer nadwozia – okazało się, że jest w zupełnie innym miejscu niż w seryjnym GSie. A jak już odkopałem numer nadwozia spod rdzy, to okazało się, że jest to egzemplarz numer osiem, ale nie z normalnej produkcji, tylko z serii przeprodukcyjnej. Jeden z dziesięciu, które jeździły tylko po torze testowym Citroena. Poprzedni właściciel opowiedział mi swoją historię – w latach ?80 dostarczał on części do Citroena; wtedy, jak wiemy, te birotory stały na placu i czekały na złomowanie. On z kimś pogadał, że chciałby takie auto odkupić – no i odkupił. Zupełnie nieświadomie odkupił samochód, który jest bardzo rzadki ze względu na swój numer nadwozia.

Ciekawe. A powiedział Pan, że jest to auto niedoceniane, ale jednak ciekawe. Co jest najciekawszym rozwiązaniem, którego nie dostrzegają ci wszyscy, którzy GSa nie cenią?

Komfort – moim zdaniem jest znacznie wyższy, niż na przykład w citroenie DS? deesiarze teraz by mnie zabili? ale jak wsiadam do GSa to czuję się jak w domowym fotelu. Moc silnika – z 1.3 litra 65 koni, naprawdę potrafi zadziwić. Miałem kiedyś jako zimowe auto podgnite GS z silnikiem 1.3 i skrzynią od Xa – na mieście mogłem konkurować z niejednym golfem TDI. Chociaż oczywiście prędkość maksymalna była ograniczona, ale na start nie było kozaka.

W GS czuję się jak na wakacjach – stres mi mija, uśmiech mam na twarzy, mógłbym GSą jeździć cały dzień bez przerwy.

Mimo braku klimatyzacji?

Mimo braku. Chociaż poluję na wersję japońską z klimatyzacją.

IMG_1077

Szklarnia, w której na swoją kolej czekają wozy na różnych etapach naprawy. Albo demontażu.

Powiedział Pan, że to jest auto niedoceniane. Między innymi dlatego, że to jest samochód prosty, mało ekskluzywny? no ale 2CV też jest bardzo proste, a jednak ma miliony fanów.

Bo jest kultowe.

No więc właśnie, jest szansa, że GS dojdzie do takiego statusu? Czy prędzej wszystkie wyginą, zardzewieją, znikną?

Powoli zauważam, że ludzie zaczęli doceniać ten samochód, co mnie o tyle zdziwiło, że zawsze słyszałem ?GS to gówno, tego nie kupuj, już lepiej CXa kupić bo jest fajniejszy?. Ja się z tym nie zgadzałem, no ale ludzie mieli inne podejście. Po czym ostatnio na przykład jeden mój kolega, od wielu lat fan CX, a teraz kupił sobie GS. Ostatnio z nim rozmawialiśmy i pytamy jak tam nowe auto, on na to – fajnie się tym GSem jeździ. Tak jak powiedziałem – dopóki się nie wsiądzie do GSy i nią nie przejedzie, to mówi się ?eeee, taki pokurczony CX?. A to nieprawda, w końcu GS był pierwszy na rynku, a nie CX, tak więc jeśli już, to CX jest nadmuchaną GSą.

Jakby ktoś chciał sobie kupic takie auto to co, szukać w Polsce, ściągać z Francji, Holandii?

Ogólnie, najlepiej z Francji. To jest zagłębie, gdzie GSA można kupić naprawdę za rozsądne pieniądze, natomiast GS jako starszy model też już poszedł w cenę. GS jest też bardziej poszukiwany, ma chromowane zderzaki, więc bardziej staro wygląda, więcj ludzie mówią ?o, to klasyk? i cena, wiadomo, też wyższa.

Chociaż do codziennej jazdy GSA chyba jest lepszy, czy nie?

To zależy co kto lubi. Ja jeżdżę w sezonie letnim na codzień GSą. Natomiast w tym GSA na przykład (wskazuje na samochód na podjeździe) mam C-matic, skrzynię półautomatyczną trzybiegową, i też sympatycznie się tym jeździ. Wiadomo, w trasie piątka się przydaje, ale czterobiegową GSą też się dobrze jeździ na co dzień. Polecam!

IMG_1081

Wspomniany w wywiadzie cmatic, czyli egzemplarz GSA z trzybiegową skrzynią półautomatyczną.

I na tym skończyliśmy naszą rozmowę, bo pan Radek musiał wrócić do roboty, a ja jeszcze tego samego dnia jechałem moim zrewitalizowanym GSA do Warszawy. Rozmawialiśmy jednak potem jeszcze kilka razy, o wyższości GS nad DS (o której pan Radek jest przekonany, ale ja uznaję już za lekki objaw fanbojstwa), o tym czy można się utrzymać z serwisowania klasyków (w Polsce nie, chyba, że pracuje się dla zagranicznych klientów), czy też o tym jakie egzemplarze można kupić od grzyba we Francji (ostatnio pan Radek podesłał mi ciekawe kombi, które jego francuski znajomy odkupił z całą kolekcją GSów i chce je odsprzedać).

Wiosną wybieram się znowu do Trójmiasta na przedsezonowy przegląd – nie omieszkam zapytać, czy birotor już odpalony. A jeśli będzie odpalony, to zrobimy testdrajw.

12 thoughts on “Cubino.pl rozmawia – Radek Sienkiewicz, GSowy guru

  1. AAAAAA!!! GS Birotor w Polsce! Po raz kolejny potwierdza się teoria, że w Polsce jest każdy model samochodu.
    Bardzo fajnie się czytało, ale mam wrażenie, że tekst jest niedokończony (ucina się tak po prostu).

  2. Nie komentowałem wcześniej, gdyż albowiem był z komentarzami jakiś problem, nawet nie pomnę jaki.

    Tak czy inaczej – jest zazdrość. Duże ilości naraz zazdrości. Też bym się wybrał, ale nie mam GS-a. Ani GSA. A chciałbym.

    • Właśnie raportowano mi jakieś problemy z komentarzami, których nie potrafiłem wykryć. Ważne, że znów działa. A niemanie GS nie jest przeszkodą do zapoznania się z panem Radkiem, wystarczy przyjechać na jakąś imprezę YT Trójmiasto (albowiem, jak to już pisałem, ex septentrione lux 🙂 ).

  3. Fajna kolekcja. Grunt to być ukierunkowanym na jeden model który się kocha. Stare Citroeny mają w sobie coś co przyciąga. Niestety jedyna cytryna którą ujeżdżałem kiedyś to był dosyć zdezelowany BX, choć zawsze chciałem kupić CX.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *