Czasem musi być gorzej, żeby potem było lepiej?

W ostatnim tygodniu przeczytałem informacje o dwóch nadchodzących rynkowych premierach. Tak się złożyło, że jedna z nich pokazuje (albo, jak się teraz elegancko mówi, epitomizuje) patologie obecnego rynku nowych samochodów. Druga natomiast przywraca nadzieję, że ktoś jednak poszedł po rozum do głowy. Zacznijmy więc od tej drugiej.

Szczególnie, ze pochodzi ona z koncernu FCA, który niedawno odsądziłem tu od czci i wiary. A jednak jest nadzieja, i nazywa się ona fiat tipo. Nie, nie jestem miłośnikiem kompaktowych sedanów, ale jak się dobrze przyjrzeć nowemu autu Fiata, to ma ono zadziwiająco dużo sensu. No bo tak:

  • Wypuścili tani kompakt (tak jak np. PSA), ale nie ograniczają go do bezsensownego sedana, albo innch dziwnych karoserii w rodzaju skody rapid spaceback. Hatchback pojawi się po salonie genewskim, a prototyp kombi też już jeździ. Plus za brak głupiej segmentacji na siłę.
  • Są cztery poziomy wyposażenia, i nawet ten najtańszy jest sensowny (w przeciwieństwie do innych marek, gdzie bywa tylko pozycją cennikową). Podstawowej wersji „tipo” (jak to będzie? fiat tipo tipo?) brakuje właściwie tylko rozkładanej w proporcji 60/40 tylnej kanapy.
  • Z czterech dostępnych silników, UWAGA UWAGA, dwa to wolnossące benzyniaki! Morzna? morzna! Co prawda 110-konny, produkowany w Brazylii 1.6 EtorQ to zdaje się nie jest jakaś gwiazda (w testach modelu 500X palił sporo), ale niezastąpiony 1.4 FIRE powinien być OK, szczególnie, że jest połączony z UWAGA UWAGA, sześciobiegową skrzynią. Po raz kolejny: morzna? W najtańszej wersji budżetowego auta klient dostaje układ napędowy, pozwalający normalnie jeździć z autostradową prędkością. Choć trzeba powiedzieć, że waga 1225 kg to nie jest jakieś mistrzostwo świata (stilo z tym samym silnikiem ważył 80 kg mniej), więc osiągnięcie tej prędkości może trochę potrwać.
  • No więc mamy te cztery silniki, cztery poziomy wyposażenia, i, SZOK I NIEDOWIERZANIE, każdy silnik można połączyć z każdym poziomem wyposażenia. A weźmy takiego peugeota 308: najtańsza wersja ma tylko najsłabsze silniki (z pięciobiegowymi skrzyniami); żeby dostać automat, trzeba kupić wersję Allure. W tipo automat można mieć w każdej wersji, choć tylko z jednym silnikiem (1.6 benzyna), i to jest, powiedzmy, plus ujemny. Ale w sumie – jeszcze raz brawo za uniknięcie pokusy segmentacji na siłę.
  • Wnętrze tipo to nie jest może poziom audi a3, ale wstydu nie ma. Co więcej, owszem – są ekraniki, ale klimatyzacją, nawiewem czy radiem steruje się normalnymi gałkami. Proszę sobie obejrzeć na tym filmie ze strony Auto Italia Evolution, gdzieś tak od drugiej minuty (przy okazji można posłuchać sobie pięknego południowego włoskiego akcentu…)

Przewiduje hicior. A jak do tego dodamy jeszcze inne wersje nadwoziowe, to będzie megahicior. Well done, Sergio, well done!

(Przy okazji – właściciele stacji z autogazem powinni pojechać na pielgrzymkę do Turynu i bić pokłony menedżerom Fiata w podzięce za uratowanie ich biznesu, który nieuchronnie miał się ku upadkowi wraz z wprowadzaniem kolejnych silników z bezpośrednim wtryskiem.)

Nieco inna historia jest z drugą premierą tego tygodnia. Premierą dla ludzi, którzy na samą myśl o tankowaniu swojego stalowego rumaka gazem dostają mdłości. Ludzi, którzy cenią sobie bezkompromisową radość z jazdy, sportowe wrażenia, niezawodność, i ten, no… a, właśnie: prestiż. Głównie prestiż. Panie i panowie, oto dla was, prosto z bawarskiej kuźni motoryzacji: BMW X1 z trzycylindrowym silnikiem 1.5. Z napędem na przód.

Nie zrozumcie mnie źle: uważam, że podwyższony hatchback na sporych kołach ma jakiś tam sens. Jest dość praktyczny. Wiele osób lubi siedzieć trochę wyżej, żeby lepiej widzieć drogę. Większe koła lepiej sprawdzają się na dziurawych ulicach. To wszystko prawda. Moja teściowa ma citroena cactusa i to nie jest złe auto. Ale, do wuja wafla, za cactusa się płaci mniej niż 60 tysięcy i nikt nie dorabia do niego ideologii. Tymczasem BMW z tym śmiesznym silniczkiem kosztuje, bagatela, 125 tys pe el en, a właściwie to dużo więcej, bo za 125 kafli klient dostaje koła, kierownicę i to chyba tyle. Jak to w BMW.

Chciałbym bardzo poznać kogoś, kto za własne pieniądze kupi sobie takie X1. W sensie nie, że firma dała, bo jest deal korporacyjny i zniżka 35%, więc się bierze co tam korpo wybrało. Ale żeby ktoś tak z własnego wyboru dał się wkręcić w ten marketingowy bełkot o Freude am Fahren, a potem wydał sto kilkadziesiąt ciężko zarobionych tysięcy na auto z silnikiem 1.5, które z pomocą turbo wydaje z siebie całe 136 koni mechanicznych, no to trzeba naprawdę żyć w alternatywnej rzeczywistości.

I jeszcze z niezwiązanych niusów: z tegorocznego konkursu Car of the Year została wykluczona nowa alfa giulia, a także np. toyota mirai. Czyli będzie można oddać głos na tak innowacyjne auta jak audi A4, ale nie na mirai. Go figure.

Zdjęcie tytułowe wziąłem z Wiki, a przedstawia ono widok na tureckie miasto Bursa, które dało światu wiele wspaniałych samochodów, w tym nowego fiata tipo.

„City center of Bursa” by Karelj – https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bursa_Turkey_panorama_2013_2.jpg. Licensed under CC BY-SA 3.0 via Commons – https://commons.wikimedia.org/wiki/File:City_center_of_Bursa.jpg#/media/File:City_center_of_Bursa.jpg

56 thoughts on “Czasem musi być gorzej, żeby potem było lepiej?

  1. Hej, Ciekawy wpis. Merytorycznie ciekawy. Natomiast można poprawić trochę ortografię. Na przykład, w trzecim wypunktowaniu można i tak ze trzy razy można. Można?
    Pozdrawiam 🙂

  2. Twój artykuł epitomizuje clue dylematów i głupich trendów dzisiejszej motoryzacji, opartych o decyzje księgowych i marketingowców.

  3. Odpalał ktoś konfigurator na stronie Fiata? Widzieliście, ile jest bazowych, pastelowych kolorów? Jeden. Biały. I raptem kilka dodatkowych, i to samych smutnych.

    • Faktycznie. Nawet wszedłem na włoski konfigurator, myślałem, że może tam jest większy wybór, a tylko u nas jak zwykle srebrny, szary i bury. Ale nie. Gdzie jest verde pisello, Sergio???

        • DS5 ma paletę lakierów taką sobie (wnętrza się natomiast poprawiły, można dobrać dowolne), ale kto obecnie nie ma. Wszędzie króluje szary, granitowy i srebrny. Kupiłbym coś w butelkowej zieleni jak E36, ale nikt takich kolorów nie oferuje.
          Wracając jednak do premium według PSA. Polski konfigurator nie pokazuje tego, co można sobie zamówić od producenta. Wybory w konfiguratorze są ograniczone tylko do tego co importer ma na placu. W efekcie DS5 jest w dwóch wersjach kolorystycznych: białej i granatowej, a nowego DS4 nie ma w ogóle.

          • No w takim Volvo możesz sobie walnąć Rebel Blue :). Cactusa już wspominałem. Nawet Skodę można było swego czasu kupić żółtą. Nie wiem, czy dalej można.
            Jeśli tak jest z tym konfiguratorem, to kompletna porażka – pamiętam, że podobnie było jak się interesowałem 207 SW, jak się pojawił. W Polsce sama bieda, a w Niemczech można było wybierać, co się podobało…

  4. Ha! Jakie to symptomatyczne, wręcz epitomatyczne, że grupa petrolheadów na motoryzacyjnym blogu podnieca się do niemożliwości najtańszym Fiatem dla grzybów, jakby to była premiera Ferrari.
    Oczywiście ja też się podniecam.
    Fiat robił od zawsze całkiem przyjemne, niezadrogie i sensowne samochody, wyśmiewane przez gadżeciarzy i miłośników prestiżu. I do tej pory nie przestał, pomimo tego że tłucze Grande Punto przez kolejną dziesięciolatkę. Tipo jest przejawem tej dobrej filozofii, a to cieszy, w zalewie zalewą prestiżu.
    Wygląda na to że auto antyprestiżowe bardziej dzisiaj wyróżnia się na tle całej superprestiżowej stawki niż kiedyś Mercedes na tle plebsu. Co to się porobiło!

      • Nie bardzo rozumiem. Ferrari budowane są z myślą o trzech celach:
        1. Lans na lokalnym bulwarze/promenadzie/centrum klubbingu.
        2. Wyrywanie modelek.
        3. Jeżdżenie na cars&coffee.

        Wydaje mi się, że przeważnie te auta są jednak używane zgodnie z przeznaczeniem.

        • No nie przesadzajmy, jakoś to jednak jeździ, w dodatku całkiem niezgorzej. To jest właśnie ten rozdźwięk między założeniami, a rzeczywistością, bo takim Aston Martinem nikt się nie będzie ścigał, nawet dla rozrywki, a Ferrari jednak tak.

      • „Podniecać” to dużo powiedziane, nie jestem aż takim fanatykiem samochodów, aczkolwiek kto z nas nie lubi czasem zerknąć okiem i pooglądać przez chwilę stojące obok ferrari? I pewnie nigdy nie zapomnę mojej krótkiej przejażdżki jednym z nich (jako pasażer, no ale zawsze coś).

        Czy używają zgodnie z przeznaczeniem? Niech używają jak im wygodnie 🙂

        • Ja nie mam żadnej potrzeby oglądania żadnego Ferrari – no, może poza F40, które jakoś mi się tak zafiksowało od dzieciństwa.
          No i jechałem kiedyś Gallardo (czyli ta sama liga) jako kierowca, no i nijak jakoś tego nie zapamiętałem szczególnie :). Samochód jak samochód, chociaż wrażenie ma się bardziej siedzenia w samolocie myśliwskim :D.

          • Oglądałem ostatnio na YT film o Testarossie, która zawsze mi się jakoś tam podobała. Wszystko fajnie, ale jak pokazali wnętrze, to pomyślałem „ale padaka”…

  5. Fajnie że jeszcze nie wszyscy chcą na siłę pchać tą turbinę i wtrysk bezpośredni pchać do aut. Też jestem zdania że duży wolnossący silnik wcale nie jest gorszy niż mały z turbiną o bajerami bo po prostu jest trwalszy i mniej awaryjny. Pytanie jest tylko dlaczego. Może te nowe silniki z założenia wcale nie są złe? Może ich idea jest słuszna tylko wykonanie słabe? Może to słabe wykonanie nie wynika z tego że nikt nie umie zrobić ich dobrze. Były przecież benzynowe silniki VAG 1.8 T o mocy 150 i 180KM i do dziś jeżdżą. Nikt nie pisał że awaryjne, no może czasami padła jakaś turbina ale pewnie z powodu zaniedbań kierowcy. Moje osobiste zdanie jest takie że słaba jakość małych trubosilników (co przekłada się na awaryjność) jest spowodowana tym samym czym spowodowana jest słaba jakość większości produkowanych dziś przedmiotów użytkowych. Po prostu dziś w działach technicznych nie projektuje się niczego tak aby było jak najlepsze, najtrwalsze, najbardziej praktyczne czy funkcjonalne tylko projektuje się tak aby spełniało jedyne i słuszne założenia wyznaczone przez księgowych. Liczy się tylko zysk.
    Co do BMW X1. Też uważam że to złe kroki że BMW poszło w napęd przedni i silniki 3 cyl. Jednak można zawsze sobie kupić X1 z napędem na 4 koła i silnikiem 4 cylindrowym o mocy 245 kM. Poza tym nowe X1 jest mniejsze na zewnątrz lżejsze i większe w środku, świetnie jeździ (prowadzi się pomimo napędu na przód) i super wygląda. Inna sprawa kto je kupuje. Kupują je ludzie dla których takie BMW po prostu jest tanie. Tacy których stać, którzy nie kupię Cactusa bo uważają że to wstyd. Bo od zawsze mieli drogie auta, bo ich znajomi też maja drogie. Gdyby nie było popytu na takie auta firmy by ich nie produkowały. Poza tym RAV 4, Q3, Outlander, też kosztują dużo i też się sprzedają. Inna sprawa że jazda takim samochodem jest po prostu milion razy przyjemniejsza niż jakimś Cactusem czy Dusterem. BMW po prostu od Cactusa jest lepsze we wszystkim oprócz oczywiście ceny. A Ci którzy twierdzą inaczej po prostu nigdy nie jeździli BMW dłużej niż pół godziny albo jeździli egzemplarzem wyjątkowo dobitym. Nie chcę aby odebrano mnie za kogoś kto tylko broni MArki BMW, bo wiem że jest wiele innych dobrych marek nawet tańszych lecz po prostu skierowanych do innych klientów. Też mam samochód taniej marki do jazdy „w koło komina” na który wydałem 2 x więcej niż na BMW bo po prostu taki nadaje się do moich potrzeb najlepiej. Może właśnie dlatego ktoś inny kupuje Cactusa, albo Fiata, ale moje osobiste doświadczenie mówi mi że 3x starsze bmw jest nadal lepsze niż 2x droższe kilku letnie auto innej marki.
    Gdybym był bogaty to też kupiłbym X1. Wiem że to nie to samo co stare dobre BMW z wolnossącym R6 ale przecież zanim skończyłaby mi się gwarancja mógłbym kupić nowe. Poza tym nie musiałbym przecież sprzedawać mojego starego poczciwego auta z 6 garami w rzędzie.

  6. Wszyscy chcą być eko, a nikt nie potrafi zauważyć, że eLPeGie jest 10x bardziej eko od diesla i ze 3x od benzyny…

    P.S. Pod choinką znajdę w tym roku „Citroen. The complete story” :).

  7. To Tipo to od tyłu nawet jak nowe Volvo S90 wygląda 😉 Z profilu natomiast typowy kompaktowy sedan. Takiego auta się chyba nie da dobrze zaprojektować, zawsze trochę pokraka wyjdzie. Plus za normalne zegary, a nie jakiś wyświetlacz jak z Casio. Plus za brak tabletu do sterowania wszystkim.
    Oczy mi wypadły przy spojrzeniu do cennika, to w wersji „mam wszystko”, benzyna + automat kosztuje 67k PLN. Tyle co Peugeot 208, więc wróżę sukces także na zachodzie UE, zwłaszcza jak będzie hatchback i kombi.
    Wisieńką na torcie jest sensowna polityka nazywania modeli: numery dla premium (500 + Fiata 124), nazwy dla no-frills.

    Natomiast jako że ostatnio trochę pojeździłem różnymi nowymi samochodami przyznam że nie bardzo wiem dlaczego miałbym wybrać wolnossącą benzynę zamiast zaturbionego 1.4-1.6 od Fiata, Forda czy tam Subaru. Spalanie silników o podobnej mocy jest podobne. Dużo bardziej zależy od masy a nie od tego czy te X koni mechanicznych jest wolnossące czy doładowane. Ewentualne plusy wolnossącej benzyny są raczej hipotetyczne (niższa awaryjność) i widoczne raczej dla drugiego czy trzeciego właściciela przy przebiegu 200 tysięcy kilometrów. Co mie to wogle, w ciągu dziesięciu lat zrobię 170. A potem zdelegalizują niehybrydy.

    • Jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki. Ważne, że jest wybór. A 1.4 turbo też będzie w ofercie, jak donoszą przecieki.

      Co do stylizacji – Fiat się ponoć chwali, że tipo zostało narysowane jako sedan, a nie hatchback z doklejonym kuprem. Najgorzej to nie wygląda. Lepiej niż siena. Choć sedan dla mnie to pomyłka ogólnie, weź tym przewieź rower chociażby.

      • Ze względów oczywistych to raczej wybór typu: najsłabsza benzyna jest wolnossąca, a potem turbo. Taksówkarze, emeryci oraz ludzie którzy mają w trąbie też muszą czymś jeździć. Jak za (nie tak) dawnych czasów w dieslach.

        Kombinacje typu „dwa silniki o mocy 150 KM, 1.5t i 2.0 wolnossące” to marzenia ściętej głowy. Za takie pomysły zwalnia się product managerów.

  8. Aktualnie poruszam się Bravo II z tym silnikiem 1.4 90. Słabe? Owszem, trochę brakuje, ale tragedii też nie ma. Większość czasu auto spędza w grubym korku ( ostatnio na dystansie 25km przez miasto mam średnią prędkość w okolicach 23 km/h… ) i prawdę powiedziawszy poza wyjazdami wakacyjnymi czy wyskokach za miasto, to średnio miałbym gdzie spożytkować większą moc. Choć czasem czuję prymitywną potrzebę wyżycia się, tylko nie wiem czy droga publiczna to najlepsze do tego miejsce 🙂 Jeśli faktycznie zostawią obecną 6 biegową skrzynię ( byle nie była ona konstrukcji Opla, jak we wczesnych Bravo II ), to przy licznikowych 120km/h jest ok. 2900rpm, słychać głównie szum powietrza i opony, przy 140 mocniej słychać silnik, ale natarczywym dźwiękiem bym tego nie nazwał.

    Kombi zapowiada się ciekawie, nie wygląda ociężale. W wersji z automatem – bardzo chętnie bym przygarnął.

    Co do ruchów Fiata – takie 500L jest u nas niemal odsądzane od czci i wiary, tymczasem na wakacjach – Chorwacja, Słowenia, północne Włochy – sporo tych samochodów jeździ po drogach.

    • jak jadę oplem 1.4 100kM (mniejszy niż bravo) to mam wrażenie że nie przyśpiesza wcale, ale może to tylko moje subiektywne uczucia wynikające z używania na co dzień samochodu troszkę mocniejszego (170kM)

      • Też po przesiadce z mocniejszych wcześniejszych samochodów tak miałem. Tyle, że tak jak mówię – przyspieszyć to ja zwykle mogę najwyżej do następnych świateł – ani przez to lepszy nie będę, ani szybciej do celu nie dojadę 🙂

  9. Witam,

    bardzo dobrze skrojone cenowo i wyposarzeniowo kompaktowe auto dla polskiego ale i europejskiego klienta. Tak naprawde dzisiejsza oferta aut prawie wszystkich producentow nastawiona jest na pseudo-prestiz (wspomniane tu Bmw X1 z 3 cylindrowym silniczkiem). Nawet kiedys tania skoda oktavia dzis kosztuje w dobrej wersji powyzej 80 tys. zlotych. Tipo w wersji sedan nawet w najbogatszej wersji za ok 70 tys. wydaje sie i tak tanie. A propos czy jest to kompakt czy klasa B, nie powinno sie juz patrzec na jakiej plycie bazuje auto, bo sa to modularne plyty. Jego szerokosc prawie 1,80 m. swiadczy o przynaleznosci do klasy kompakt. Skoda Rapid ma szerosc 1,70 m, wiec co jak co jest to klasa B. Dlugosc auta jest jest az tak wazna, bo dlugosci w jedenej klasie moga sie mocno wachac lub nawet nachodzic na inne klasy. Przyslowiowy krol klasy kompakt Golf tez jest na 180 szeroki.
    Oto porownanie szerokosci:
    Rapid 1707
    Tipo 1792
    Golf 1799
    7 milimetrow roznicy do Golfa swiadczy o przynaleznosci do klsy kompakt.

    • Klasa klasą, ale spore znaczenie ma też jak przestronne jest wnętrze. Przykładowo Focus III jest węższy od Focusa II o niecałe dwa centymetry, ale wewnątrz sprawia wrażenie ciaśniejszego niż poprzednia Fiesta. Ma bardzo szerokie progi i dość szerokie drzwi i mały bagażnik ( choć dzisiaj to prawie norma w kompaktach ) przez to sprawia wrażenie auta klasy B, mimo że wymiary zewnętrzne sugerują coś większego.

  10. FCA pokazało w Genewie tak sensowne rzeczy że aż strach, musiało im to spowolnienie w Chinach mocno dopiec. Tipo hatch/SW ma w sobie coś, jeżeli utrzyma ceny sedana to będzie hicior, nawet jeśli wnętrze będzie trochę wiało zdechłym szczurem (IMHO wieje). Jak dadzą jeszcze 1.4 MultiAir to przestanę marudzić całkiem.

    A cywilna Giulia robi na tyle, że umówię jazdę próbną, a potem będę odkładał do skarbonki na dwustukonną benzynę, niechby i z RWD.

    • Siedziałem w weekend w Tipo (a jakże, byłem Alfą w serwisie :), no jakość plastików drzwi jest żenująca, chociaż nie interesowałem się, co to za wersja wyposażenia – na pewno miała ręczną klimę (automatyczna dla mnie to „mast-hew”). Z zewnątrz jednak ładny samochód, może atrapa chłodnicy trochę nie bardzo.
      Cywilna Giulia tak bardzo BMW, Giulietta po liftingu trochę kulawa, w MiTo bez zmian, Levante robi robotę jak cholera, co do F124 jestem ciekaw wyników sprzedaży.

      • Co do plastików – wiesz, to budżetówka, ma konkurować m.in. z Loganem i 301/Se Lizę. No i z Rapidem, który zapewne ma lepsze plastiki, ale wolę mieć słabsze tworzywa wewnątrz za to silnik, który nie zdechnie 2 dni po gwarancji. Jestem strasznie ciekaw kombiacza – gdy go wprowadzą, na 90% będzie wpis z cyklu „śmignąwszy”.

        • Ja tam się nie jaram, że w dolnej części deski jest miła wyściółka, albo że boczki w bagażniku ładnie wyglądają, ale drzwi?! Tak, wiem, że to ma być budżetówka, ale to jest moim zdaniem trochę błąd. Mogli zrobić coś na poziomie powiedzmy Seata, a nie Dacii właśnie.

      • Konkurencja w segmencie jest na tyle duża, że różnice między XE, 3er a C-Klasą są naprawdę minimalne i dosyć niespodziewane. Niby Jag jest droższy od BMW, ale po wyrównaniu wyposażenia wychodzi na jedno. Podobno BMW jest bardziej „sportowe”, ale to emerycki Mercedes ma najmocniejsze silniki. Także, nie dziwię się że samochody w danej klasie są do siebie podobne. Na decyzje mają duży wpływ „wizerunek”, „pozycjonowanie marki” oraz kwestia finansowania.

        IMHO z Giulii wyszedł Jaguar XE bez nadętej brytyjskości i przesadnego epatowania bogactwem. Jaguar jest w miarę lekki i mocny, do tego dobrze wyposażony i rozsądnie pakietowany (skonfigurowanie Jaguara i porównanie ceny z Passatem zajęło mi 5 minut, w BMW tak się nie da). Niestety, z daleka wygląda na drogi samochód. Alfa ma podobne zalety, ale jednocześnie nie wygląda na coś droższego od tego nieszczęsnego 3er, to w końcu włoski szit. Jeżeli mnie będzie stać, to w zasadzie czemu nie.

        PS. Ahahaha, wiedziałem że tak będzie (dane techniczne diesla):
        https://pbs.twimg.com/media/CcdVCAEWoAA46Nw.jpg

    • A tak w ogóle to choruję na Cactusa. Ten samochód jest bardzo „chcę to”, brakuje mi tylko mocniejszego benzyniaka i „normalnego” automatu.

      • No fajny jest, ale nie. Co prawda ponoć już wprowadzili dzielone oparcie kanapy (jego brak to kpina), ale z silnikami i automatem raczej będzie problem. Nie mówiąc już o tym zasranym tablecie na desce rozdzielczej.

        • Kosztuje 400 zł dzielona kanapa :). Tablet to faktycznie trochę problem. Na silniki i automat nie liczę nawet, ale może żonie wcisnę, a sam od czasu do czasu pojeżdżę :D.

  11. BMW, podobnie jak kiedyś Mercedes na siłę pcha się w segmenty, w których nigdy pojawić się nie powinno. Byle kasę trzepać. Tylko czekać, kiedy dostawczaki wypuszczą

  12. Zabawny artykuł. Lubie oglądać nowości technologiczno motoryzacyjne. Przyjemniej mi się wsiada do starszych modeli niż nowych śmiesznie kolorowych wnętrz. Te wszystkie nowości, które są najlepsze jak podają w mediach to totalna bzdura. W starszych modelach jest tak wiele rzeczy, które działają dekady a nie te w większości nowości jak podają serwis wyjazd na wakacje i znowu serwis, a gdzie ekologia?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *