Najsmutniejszy samochód świata

Z powodu iż porysowałem zderzak w korpoinsigni, przez ostatni tydzień musiałem za karę jeździć zastępczym oplem astra H (czyli trzeciej generacji) z dizlem 1.7. Właściwie na początku nie odbierałem tego jako coś złego. Nawet fajnie, przejechać się nieznanym dotąd samochodem, zobaczyć jak jeździ. Szczególnie, że na papierze niczego mu nie brakowało, może poza automatem.

Ale już po pierwszych przejechanych metrach dotarła do mnie powaga sytuacji. Oj, srodzem został pokaran. Opel astra H to, proszę Czytelników, najsmutniejsze, najbardziej depresyjne auto, jakim miałem dotąd możliwość jeździć. W tej astrze, jeśli byłbym postawiony przed wyborem: patrzyć na jej wnętrze czy na zabudowę przy Alei Piłsudskiego w Markach, to wybrałbym Marki. Ba, wolałbym chyba mieszkać w Markach niż na co dzień jeździć astrą. Wolałbym co rano oglądać TV Republika niż musieć wsiadać do astry H. Popatrzcie tylko na te zegary, zainspirowane chińskimi zabawkami dla smutnych dzieci.

Nie wiedziałem, że taki kolor może istnieć. Kolor zgniłopomarańczowy, prawdopodobnie efekt długich prac koncepcyjnych niemieckich inżynierów. To nie jest taki pomarańczowy jak w BMW, pomarańczowy ciepły, nasycony energią. To pomarańczowy gnijących liści, ścieków z miejskiej oczyszczalni, kolor choroby i rozkładu.

A ta kierownica, z wstawkami z plastiku pozyskanego z recyclingu wież hi-fi marki Thompsonix.

Wieniec, choć obszyty skórą, jest twardy, zimny, śliski. Układ kierowniczy posiada unikalną cechę odwrotnie progresywnego wspomagania – działa tym mocniej, im szybciej się jedzie.

Ekranik pokładowego komputera jest ewidentnie zainspirowany komputerem PC XT z kartą graficzną Hercules. Na pewno można odpalić na nim Pacmana albo Sopwitha.

Również konsola środkowa sięga do wzorców z prehistorii informatyki.

AS TP RDS REG BC OK – poważnie? to jest samochód czy shell unixowy? Edytor assemblera? Astra była pierwszy autem, w którym nie udało mi się rozkminić, jak ręcznie wybrać częstotliwość radia, i musiałem zdać się na to, co było ustawione pod klawiszami szybkiego wyboru. Rozumiecie ból jazdy w rytm hitów Vox FM?

Plus, kto daje pokrętło ustawiania temperatury, najczęściej używane, po lewej stronie zamiast na środku, pod największą gałką? To już chyba wolę te taczskriny z peugeota 308.

Z gałki zmiany biegów zaczęło łuszczyć się i odstawać to ozdobne, chromowane pokrycie przycisku biegu wstecznego. A to nie jest jakieś marne pozłotko z czekolady, tylko wredna, twarda blaszka. Poczuj ją w opuszku palca przy cofaniu z garażu – rano lepiej budzi niż potrójne espresso.

Wszystko w tym samochodzie – to jak wygląda, jak przyspiesza, jak skręca, jak działa zmiana biegów czy zestaw audio – pokazuje nastrój, w jakim byli inżynierowie Opla, kiedy konstruowali ten wóz. To musiał być jakiś potworny Weltschmerz. Może to drużyna z Rüsselsheim przegrała jakiś ważny mecz, może zarząd firmowej stołówki zmniejszył przydziałowe porcje currywursta. W każdym razie oni wiedzieli, że to wszystko nie ma sensu, że nie ma co się wysilać, że po prostu trzeba zrobić jakąś tam kabinę, włożyć do niej jakiś napęd i przykręcić koła, a potem iść do domu, bo nie i tak nie zmieni się świata na lepsze.

Kiedy astra była w produkcji, za tą samą kwotę można było kupić fiata bravo, renault megane czy citroena C4. Nie mogę pojąć jak ktoś za własne pieniądze mógł sobie kupić do prywatnego użytku astrę zamiast któregokolwiek z tych wozów. Gdyby Opel dalej konstruował tak słabe auta, to faktycznie lepiej byłoby, żeby GM go zamknął i zaorał.

38 thoughts on “Najsmutniejszy samochód świata

  1. Ale mnie rozbawiły te przyciski niektóre:
    Można sobie włączyć funkcję OK i poczuć się jakby lepiej;
    Albo można włączyć SOUND i wtedy posłuchać;
    Jak widać AUTO jest akurat włączone, bo pewnie gdzieś jechałeś.
    Można też zostać AS-em za jednym przyciśnięciem.

    Z analizy sposobu rozplanowania przycisków można się dziwić, że nie opisano ich alfabetem Braille’a. To jest ewidentnie zaplanowane dla niewidomych, co tłumaczy w zasadzie każdy kolor wyświetlacza.

    ps. Było nie rysować po zderzakach.

  2. „Kiedy astra była w produkcji, za tą samą kwotę można było kupić fiata bravo, renault megane czy citroena C4. Nie mogę pojąć jak ktoś za własne pieniądze mógł sobie kupić do prywatnego użytku astrę zamiast któregokolwiek z tych wozów.” ale kupowali, a wiesz dlaczego drogi autorze? bo samochód służy do jazdy, a Astra III będzie jeździć i jeździć. Solidne niemieckie żelazo.

    • Racja. Tak samo, styropian służy do ocieplania domów, więc obłóżmy wszystko ciepłym, pastelowym styropianem.

      Estetyka przedmiotów codziennego użytku jest równie ważna, jak ich praktyczność. Szczególnie dla nas, mieszkańców tego brzydkiego, smutnego jak noc listopadowa miasta.

      • 110% racji. Szkoda, że większość zdaje się tego nie dostrzegać. A Kopenhagę gęsto zaludniają Cactusy w wesołych kolorach. I od razu człowiekowi lepiej.

  3. Ojej a ja kupiłem Astrę III. Za gotówkę. W salonie. Nową. Nie wiedziałem że mam Wet-szmer, czy coś…
    W 2012 roku kosztowała mnie dokładnie 43 700 zł i zastąpiła mi Fabię mk1 1,2 HTP. Po przesiadce ze Skody wydawała mi się fajna. Skórzana kierownica była milsza w dotyku niż plastikowa. Miała nawet guziczki, z taki śmiesznymi piktogramami, których do dzisiaj nie umiem rozszyfrować. Radio w końcu potrafiło zapamiętać zapisane stacje. Klimatyzacja… w ogóle była. A wyświetlacz… Ooo Panie! Mój wyświetlacz może co najwyżej konkurować z wczesnymi tablicami świetlnymi w autobusach MZK. Piksele widać z tylnego siedzenia. Ale przynajmniej jest, pokazuje datę i temperaturę zewnętrzną (brak komputera).
    Przyznaję że Bravo ma dużo lepsze wnętrze, a C4 jest w ogóle radosne z tymi wszystkimi ekranami (w topowej wersji są 4, co nie? podobno stąd ta cyfra w nazwie modelu) ale cena schyłkowej (dekadenckiej?) Astry H była tak atrakcyjna że sprzedałem duszę GM.

    Banał allert – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia (w Isnignii)

  4. Miałem (nie)przyjemność jeździć jakiś czas Astrą II z 1.4 Twinport. I koralikowymi pokrowcami na fotelach. Ergonomia pozycji za kierą była tak ujemna, że ledwo byłem w stanie schować nogi pod kierownicę, a na ustawianiu fotela spędziłem jakieś 20 minut. Ogólnie potem to Deprim Forte można jak dropsy łykać. Nie chciałbym powtarzać tego doświadczenia z Astrą III

  5. Astra zła to prywatnym może trzeba było się poruszać albo ogólno dostępną komunikacją publiczną 😉 .

    Nie mogę pojąć jak ktoś za własne pieniądze mógł sobie kupić do prywatnego użytku astrę ?

    Może belka skrętna ? Sentyment po Starym Oplu ? – Choć deska rozdzielacza odstrasza wizualnie porównując do starszych generacji ;] .

    poważnie? to jest samochód czy shell unixowy
    – sekunda do”opisu / instrukcji samochodu w pdf” i obsługa radia znana

    Tak to może powtórka z Generałem zamiast teleranka ? Kto cię zmusza do oglądania danej stacji i chwalenia się tym samochodowym wpisie ?

  6. Za bardzo lubię samochody żeby kupić za własny pieniądz Skodę lub Opla.
    A Vox FM puszczało kiedyś fajną muzę (taka konkurencja dla Złotych Przebojów), potem wymieniono całą ekipę, zmieniła się częstotliwość i zaczęli puszczać disco polo. Dawna ekipa Vox’u przeniosła się do Radia Plus, które lubię i polecam, słucham go na zmianę ze Złotymi Przebojami i Zet Gold, w zależności u kogo nie ma reklam w danej w chwili.

  7. ten (zapewne na domiar zlego pomalowany na szaro) plastik konsoli strasznie wyglada… jak telewizor Watson z jakiegos tesko 😉 tzn wyglada jak by to ktos sam sobie sprayem pomalowal

    pomaranczowy wyswietlacz fajny 🙂 imituje on zapewne plazmowy pomaranczowy wyswietlacz, ktory jest najpiekniejszy na swiecie (wystepowaly takie w pierwszych laptopach – zwykle Toshibach np T3100, zaraz po kineskopach)
    tyle ze ten, lcd nie ma juz takiej fajnosci i takiego kontrastu

    a poza tym wnetrze nudne i paskudne, ale to jak w wiekszosci nowoczesnych samochodow…

    fotele to chyba sa tradycyjnie niewygodne w oplach?? u mnie w Kadecie tez za mocno do gory bylo zadarte siedzisko na koncu, co bylo niewygodne przy dluzszej jezdzie, ale juz to przerobilem wczoraj (obnizylem przednie mocowanie poduszki siedziska) i juz jest super 🙂

    • Trafiłeś w sedno z tym telewizorem Watson. W dodatku plastik nie jest srebrny, tylko taki lekko brązowawy (kolor „szampański”), więc wygląda jeszcze smutniej.

      Fotele w astrze takie sobie. W insignii bardzo wygodne.

  8. Eee, rozpuszconyś Pan jak dziadowski bicz. Ważne, że do przodu jedzie. Co prawda przyznaję, że srebrna farbka na plastikach wnętrza drażni w każdym samochodzie i jest emanacją hasła: „projektanci chcieli żeby to było z aluminium, ale wychodziło o 1,38 eur za drogo”.
    Co do pejzaży miejskich, na które Pan tak narzekasz, to jest parę miast gorszych od stołecznego. Warszawa jest calkiem niezła, tylko rzeka Wam zalatwia zawsze bardziej wilgotną pogodę niż na reszcie połaci. Wystarczy zmienić bieg Wisły i Wawa będzie naprawdę ok.
    A w ogóle, to Putin musi wejść ze swoimi czołgami, wtedy się wszyscy będą przejmować innymi problemami niż łuszczący się chrom 🙂

    • Niewiele już brakuje do tej zmiany biegu, w zasadzie w lecie Wisła w ogóle przestała biec.

      Ale ja jestem z Trójmiasta, dla mnie woda w okolicy to podstawa. Żeby tak jeszcze tą Wisłą sunęły kontenerowce z towarem, jak nie przymierzając po Menie we Frankfurcie… ech…

    • E, wolę to niż drewno w 99% samochodów. W P307 mam taką „srebrną” konsolę i zdecydowanie mniej kłuje w oczy niż taka sama w wersji, ekhem, ekhem, „drewnianej”.

  9. „Kto jeździ Oplem przegrał życie.” – mój były szef, spoko gość w sumie, to jedno z wielu jego powiedzonek.
    Jest u mnie w rodzinie i wśród znajomych parę Opli (Corsa, rzeczone Astry H oraz Insignie), może życia nie przegrali ale z rozmów wynika, że szczególnie wygrany też nikt się nie czuje 😛

  10. Masz tak samo jak ja, Astra 3 to najbardziej przygnębiające auto na świecie.
    Raz musiałem jechać czymś takim w połączeniu z dieslem 1.3 .
    Dwa seanse psychoanalizy i nic, dalej tiki i uczucie spadania w teakcie snu :).

  11. Mój ojciec miał Astrę H z dieslem 1.7 CDTI. Pożyczyłem w zeszłym roku na jeden tydzień, gdy ojciec był na wakacjach, a mój Citroën C5 u mechanika.
    Dla porównania: Astra z 2008 roku, przebieg 180 tysięcy. C5 z 2005 roku, przebieg 250 tysięcy.
    Jeździłem dwa dni, ale w środę przesiadłem się do komunikacji miejskiej. W zasadzie tyle w temacie, ale zgadzam się ze wszystkimi tezami Autora.
    Pięć zarzutów w porównaniu z C5:
    1. Kierownica jest beznadziejna. To tworzywo, którym ją obszyto… To jest skóra??? Z czego? Z fallusa jakiegoś wykastrowanego barana? Niby gładkie, ale miejscami wyczuwalnie chropowate, ni to śliskie, ni chwytliwe. W dodatku spękane. Wszystko przy przebiegu 180 tysięcy i użytkowaniu na trasach 700-800 km i codziennych dojazdów rzędu 40-70 km.
    2. Na fotelu nie da się wygodnie ułożyć. W dodatku tapicerka jest zupełnie nietrwała, ojciec od razu kupił do nich pokrowce, bo były podziurawione. Na domiar złego jest tam zwyczajnie ciasno.
    3. Skrzynia biegów haczy. U siebie czasem mam problem z wrzuceniem jedynki, gdy za mocno, albo za słabo pociągnę drążek do siebie. Gdy jeżdżę jak należy (czyli spokojnie), z biegami nie mam problemu. Tutaj nie potrafiłem. Drążek chodzi ciężko i bardzo krótko, w dodatku potrafi nie zahaczyć biegu. Może da się to opanować po kilku latach jeżdżenia, ale mi by się nie chciało.
    4. W środku jest głośno. Niezależnie od prędkości nie da się rozmawiać. Kultura pracy silnika na poziomie diesli z początku lat 90.
    5. Dynamika jest bardzo mocno taka sobie. Nie będę porównywał subiektywnych odczuć, ale jak można zrobić ciasnego hatchbacka segmentu C o masie własnej 3% (42 kg) niższej od przepastnego kombi segmentu D z rzekomo „ciężką hydropneumatyką” (cyt. niedawno odwołana szefowa Citroëna)?

  12. Czytam wasze teksty i myślę że coś wam dolega. Albo astry którymi jeździliście to zajechane stolce, albo po prostu marudzicie z natury. Posiadam astrę H, która przeczy waszym teoriom. Silnik benzyna, zero problemów, radzi sobie i w mieście i w trasie. Tapicerka i kierownica skóra, fotele z regulacją całkiem wygodne, sama deska rzecz gustu. Plastiki czarny połysk, dużo ładniejsze niż srebrne, radio po chwili zabawy nie ma tajemnic. Wyświetlacz mam kolorowy ale i ten żółty można przeżyć. Ogólnie jestem zadowolony z zakupu, tania eksploatacja, pewny dojazd z punktu A do B. Do insigni nie porównuję ale mam czasem okazję jeździć podobnymi rocznikowo vw-nami i wracam do astry z przyjemnością.

  13. Oczywiście że jak ktoś przesiada się z auta z klasy d lub wyższej do astry to widzi różnicę na minus. Podobnie jest gdy porównuje auto technologicznie 5 lub więcej lat młodsze. Astra h została wypuszczona na rynek w 2004 a insignia 5 lat później a poza tym to nie ta sama klasa.
    Owszem w astrze jest „smutne” wnętrze głównie ze względu na ciemne kolory. wyświetlacze też są słabe. Poza tym to przyzwoity i praktyczny samochód. Jak ktoś chce mieć super auto, wyróżniające się, szpanerskie to nie kupuje opli tylko Alfy czy „Ałdi z ledowymi światełkami”.

    • No dobrze, ale gdzie jest ta przewaga Astry? Astra H kombi waży więcej, niż największe (wewnątrz) oferowane wówczas kombi segmentu D (C5 2001-2008). Jeśli to kompakt, to powinien ważyć 1100-1200 kg, wtedy by rzeczywiście jakaś przewaga była.

      • @toughluck
        Astra h kombi 1.6 b waga 1315 kg
        Ford focus mk2 kombi 1.6 waga 1362 kg
        Peugeot 307 kombi 1.6 waga 1344 kg
        dane wg Autocentrum
        Zatem inne potrafią ważyć więcej. Chyba się koledze pomyliło z Astrą J bo ona rzeczywiście jest ciążka.
        Zalety – tania w zakupie, tania w eksploatacji, prosta w konstrukcji nie ma co się popsuć, praktyczne auto użytkowe. Może nie jest piękne ale być może takie właśnie miało być z założenia. O tym że auto nie jest złe świadczy jego dobra sprzedaż.

        • Dobrą sprzedarz lub popularność ma druga generacja sprowadzana zza Odry, szybciej spotkasz Astry 8V/LPG, Vectry, Zafiry, nawet Bertone,…, /…/…/ niż Astrę H, Choć zależy to pewnie od miasta.

        • A, ok, już wiem, gdzie popełniłem błąd.
          Wg katalogu, Astra H z 2009 roku z silnikiem 1.7 CDTi waży 1471/1465 kg (HB/kombi).
          Ojca Astra H hatchback z 2008 roku z tym silnikiem ważyła 1410 kg.
          Wg katalogu, Astra H z 2004 roku z silnikiem 1.7 100 KM ważyła 1365/1390 kg.
          Czyli z upływem lat puchła, albo przy ważeniu pierwszej wersji coś im nie wyszło.
          Gwoli ścisłości, odnosiłem to do Citroena C5 z 2005 roku, który z silnikiem 1.6 HDi 110 ważył 1442 kg.

          Astrę H łatwo jest opchnąć, i to w niezłej cenie. Trochę magia niemieckiej inżynierii (choć nie ma z nią zwykle nic wspólnego). Niemniej tata zmienił na Scenika drugiej generacji i jest nim zachwycony.

  14. Tak jak, ktoś tutaj pisał Astra H to samochód z założenia, jej celem jest przewożenie ludzi z punktu A do punktu B przy możliwie jak najmniejszym obciążeniu finansowym (mam na myśli awaryjność, spalanie, koszt części). Gdybym miał kupić to auto do swojej firmy pewnie zdecydowałbym się ale to wnętrze… ciężko znaleźć taką zaletę, która zrównoważyłaby wygląd tego panelu z audio i nawiewami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *